Cuda św. Gabriela

Proces beatyfikacyjny młodego pasjonisty rozpoczął się w 1891 roku. W 1892 roku odbyła się ekshumacja szczątków doczesnych Gabriela, której towarzyszyło mnóstwo spektakularnych cudów. 31 maja 1908 roku Gabriel został ogłoszony błogosławionym przez papieża św. Piusa X, a 13 maja 1920 roku - kanonizowany przez papieża Benedykta XV. Papież Pius XI obrał św. Gabriela za patrona młodzieży włoskiej Akcji Katolickiej.

Już dzień pogrzebu był sam w sobie cudem. Zazwyczaj na pogrzebie wierni modlą się za zmarłego, ale w przypadku Gabriela zmysł wiary zgromadzonych wiernych kazał im, jeszcze przed ogłoszeniem go błogosławionym czy świętym, modlić się nie za, lecz do Gabriela. Wszyscy byli przekonani, że składają w krypcie kościoła nie martwe ciało, ale ziarno, które choć ubumarłe, wyda stokrotny owoc. I tak się stało. Święty Gabriel oręduje za nami, a przez jego ręce za Bożym przyzwoleniem dokonują się liczne cuda.

Wśród wielu świadectw cudownych uzdrowień na szczególną uwagę zasługuje cud uzdrowienia dwudziestojednoletniej mieszkanki Isola del Gran Sasso, Marii Mazzarelli. Dziewczyna chorowała na tę samą chorobę co Święty, czyli na gruźlicę, i pochodziła z miejscowości, gdzie on zmarł. Było to w 1892 roku, czyli na długo przed wynalezieniem i opracowaniem w 1921 roku przez Alberta Calmette'a i Camille'a Guérina szczepionki przeciwko tej chorobie. Pewnego dnia dziewczyna opowiedziała swemu ojcu sen, w którym Matka Boża poleciła jej, aby poszła do klasztoru, na grób św. Gabriela, aby się tam pomodlić o łaskę uzdrowienia. Dziewczyna przychodziła na grób Świętego trzykrotnie, za każdym razem modliła się gorąco, aby śmiertelna choroba natychmiast zniknęła.

Najbardziej spektakularnym cudem za wstawiennictwem Świętego jest historia Lorelli Colangelo. Dziewczynka miała 8 lat, kiedy nagle zaczęła się źle czuć i tracić siły. Po wielu badaniach i zabiegach okazało się, że dziewczynka choruje na leukoencefalopatię. Choroba niestety bardzo szybko postępowała i Lorella straciła władze w nogach (choroba powoduje między innymi zanik czynności mięśni). Lekarze orzekli, że dziewczynka już nigdy nie stanie na własnych nogach. Intuicja podpowiedziała jej matce, aby szukać ratunku w modlitwie do św. Gabriela. W połowie lipca 1975 roku, gdy wszyscy pacjenci z pokoju szpitalnego, w którym leżała Lorella, udali się na niedzielną Mszę św. do kaplicy, dziewczynka otrzymała łaskę wizji św. Gabriela. Tak sama ją opisywała:

"Zobaczyłam kontury jakiejś postaci. Mężczyzna ubrany w czarny habit. Na ramionach zwisał mu płaszcz, na stopach miał sandały. Uśmiechnął się. Był piękny, spojrzał na mnie błyszczącymi oczami. Poznałam go - to był św. Gabriel, do którego tak często się modliłam".

Święty Gabriel miał do niej powiedzieć po imieniu: "Lorello, wstań i podejdź do mnie! Kiedy zaśniesz na moim grobie, znowu będziesz chodzić". Po tych słowach zniknął. Dziewczynka nie opowiedziała nikomu o tym widzeniu. Ale przez następny tydzień miała sen. Najpierw przez trzy dni św. Gabriel powtarzał: "wystarczy, byś zasnęła na moim grobie". Ale ponieważ Lorella trzymała te słowa w tajemnicy, czwartego dnia Święty przyszedł do niej wyraźnie czymś zasmucony. Na piąty dzień, zniecierpliwiony postawą dziewczyny miał powiedzieć: "Lorello, na co czekasz? Jeśli zaśniesz na moim grobie, będziesz znowu chodzić! Rozumiesz?" Ale dziewczynka nie zrozumiała. Siódmego dnia, w ostatnim śnie, Święty powiedział: "Lorello, pospiesz się, zanim czas minie". Te słowa sprawiły, że dziewczyna opowiedziała wszystko matce.

Ta bez chwili wahania poprosiła ordynatora o pozwolenie na przewiezienie córki do sanktuarium św. Gabriela. Lekarz odmówił, lecz matka nie dała za wygraną. Podpisała oświadczenie, że w razie ewentualnego pogorszenia stanu zdrowia dziecka bierze za to pełną odpowiedzialność. 23 czerwca w Isola del Gran Sasso matka poprosiła jednego z zakonników o pozwolenie na dojście do grobie św. Gabriela. Zakonnik, jak gdyby prowadzony łaską z nieba, wziął dziewczynkę na ręce i położył na płycie nagrobnej Świętego. Dziecko natychmiast zasnęło. We śnie, jak sama później opisywał: "zobaczyłam światło, a w nim Gabriela". Uśmiechał się, trzymał w dłoniach krzyż". Usłyszała również słowa: "Lorello, wstań i chodź!". Gdy otworzyła oczy, wokół niej stali ludzie. Nie wiedziała, co się dzieje. Czuła się tak, jakby miała pobiec do szkoły. Wstała. Przed nią stał jej tata. Zaczął krzyczeć na cały kościół: "Ludzie, trzymajcie ją, bo ona upadnie!" Lorella odpowiedziała mu: "Tatusiu, nie martw się, już mogę chodzić". Wtedy ojciec upadł na kolana, zaczął płakać i śmiać się ze szczęścia". (...)

w: Ks. Cyprian Kostrzewa SSP, Święty Gabriel, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2016.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz