Upragniona święta śmierć

Decyzja o wstąpieniu do zakonu była dla wszystkich wielkim zaskoczeniem. Ojciec początkowo mocno sprzeciwiał się decyzji syna. Pragnieniem rodzica było, aby syn poślubił dziewczynę z dobrego domu i założył rodzinę. Był najmłodszy, ojciec liczył, że na starość będzie jego podporą, zwłaszcza że najstarszy jego syn, Alojzy, wstąpił do zakonu dominikanów. Jego obawy co do drogi najmłodszego syna były jak najbardziej zasadne. Zakon, jaki wybrał Franciszek, znany był z bardzo surowej reguły, a jego najmłodszy syn nie cieszył się najlepszym zdrowiem. Ojciec dał się jednak ostatecznie przekonać i dwa dni po naznaczonej światłem łaski wizycie w bazylice loretańskiej Franciszek rozpoczął okres nowicjatu w Zgromadzeniu Męki Pańskiej w mieście Morrovalle.

Okres nowicjatu trwał jeden rok, a jego zwieńczeniem było złożenie pierwszych ślubów zakonnych: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa, oraz przyjęcie habitu zakonu. Wtedy to również Franciszek przyjął nowe imię zakonne. Od tej pory będzie znany jako Gabriel od Matki Bożej Bolesnej. Ze względu na niezwykłą inteligencję oraz status społeczny rodziny, z której pochodził, Gabriel mógł rozpocząć drogę formacji ku kapłaństwu. Pomimo nieuleczalnej choroby, za jaką wtedy uchodziła gruźlica, rozpoczął studia filozoficzno-teologiczne.

Jego młode życie nosiło rys maryjny. Maryja była obecna w jego modlitwie, w chwili powołania i teraz, na drodze życia zakonnego. Celem i misją zgromadzenia, do którego zdecydował się wstąpić, było przecież obok szerzenia nabożeństwa do Męki Pańskiej - propagowanie kultu Matki Bożej Bolesnej. Nie dziwi zatem fakt, że do jego ulubionych lektur należały zwłaszcza dwie książki: "Miłość Maryi", autorstwa jednego z ojców kamedułów, oraz "Uwielbienie Maryi" św. Marii Alfonsa Liguoriego. Swoją miłość do Maryi pogłębiał i wyrażał poprzez modlitwę. Sam nawet ułożył modlitwę, zwaną "Maryjny credo".

25 maja 1861 roku w katedrze w Penne otrzymał tonsurę oraz niższe święcenia. Pewnego dnia do uszu Gabriela dotarła wiadomość, że w innym klasztorze zmarł dwudziestoczteroletni kleryk. Może nas to dziwić, ale w sercu Gabriela zrodziła się zazdrość, że to nie jemu przypadła w udziale "ta łaska". Pomimo że życia stało przed nim otworem, bardzo pragnął śmierci i prosił Boga, aby jak najszybciej mógł złożył Mu ofiarę ze swojego życia. Jego przełożony, ojciec Norbert, następca mistrza nowicjatu, nie zdążył na czas, aby mu tego zabronić. Młody zakonnik otrzymał nawet naganę, która mimo wszystko nie wymogła na nim cofnięcia prośby. Bóg potraktował prośbę Gabriela poważnie. Wkrótce stan jego zdrowia uległ pogorszeniu. Na nic zdały się lekarstwa. Zmarł bardzo młodo, mając zaledwie dwadzieścia cztery lata. Powodem śmierci była gruźlica płuc, której objawy nagle się zaostrzyły. W notatniku, który prowadził, zanotował między innymi postanowienie przyjmowania coraz to nowych ofiar w duchu pokuty. Chciał przyjąć nawet największe męki, aby tylko pocieszyć serce ukochanej Matki - Maryi. Bóg tę ofiarę przyjął o świcie 27 lutego 1862 roku. Opatrzony sakramentem namaszczenia i Wiatykiem umarł, trzymając w ręku krzyż i obraz Matki Bożej Bolesnej. Do ostatniej chwili, ostatniego oddechu, ostatniego ruchu warg powtarzał słowa aktu strzelistego oraz imiona Jezusa, Maryi i Józefa.

w: Ks. Cyprian Kostrzewa SSP, Święty Gabriel, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2016.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz